WRÓBLA WIELKANOC

Kornelowi Makuszyńskiemu

Magistro – discipulus Zebrały się wróble na drzewie

czeredą rozświergotaną;

które wędrują po niebie,

zebrały się wróble rano.

*

Ćwierknął wróbel do wróbla:

wróbel1

Ćwierknął drugi:

wróbel2

*

Poczekajcie, co będzie dalej:

zaraz trzeci dowiedział się o tym,

potem czwarty, lśniący wspaniale

swoim dzióbkiem od słońca złotym,

*

potem piąty i szósty, i siódmy,

i ten ósmy z ogonkiem brudnym.

I tańczyły cienie poranne

pod te wielkanocne świergoty.

*

Ale nie myśl, że koniec tutaj,

jeszcze strofy moje falują

i się staje jak jedna nuta

drzewo od ptasiego alleluja,

*

polskie drzewo rosnące w słońce,

święte drzewo rozkwitające,

ptakami obwieszone jak dzwonami.

Alleluja, bracia. Alleluja!

*

Nocny stróż, co wracał z latarką,

zdmuchnął płomyk, pod tym drzewem stanął.

Rzezimieszek z rozciętą wargą

uczuł nagle trwogę niesłychaną,

potem słodycz, jakby w sercu zasuwa

odsuwała się, jakby fruwał –

i łzy mu się puściły do oczu.

Wielkanoc. Wielkanoc. Wielkanoc.

*

No i babki zaczęły się budzić

na wielkanocnych obrusach.

Ludzie szli z kwiatem do ludzi

jak do poetów muza.

A to drzewo, które opisałem,

zasłużyło na wielką chwalę,

bo tylko nad tymi wróblami grał obłok purpurowy

od szaty wniebowstępującego Chrystusa.

 

 

Konstanty Ildefons Gałczyński „Wróbla Wielkanoc”;

wróbel z http://graphicsfairy.blogspot.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.